2007-10-08
Biznes: szpital
(Metro)
Pacjenci nie muszą się bać, że zadłużone szpitale zostaną zamknięte. Mało tego. Mogą nawet liczyć na opiekę lepszych specjalistów. Wystarczy, że ich lecznice zostaną sprywatyzowane.
Narzekania na służbę zdrowia i jakość świadczonych przez nią usług to dla Polaka niemal mantra. Większość z nas unika szpitali jak ognia, a jeśli już musi udać się do specjalisty, z reguły napotyka na gigantyczne kolejki. Samo dopchanie się przez nie do drzwi gabinetu kosztuje nas wiele zdrowia. O ile szpital jeszcze działa, bo często jest tak zadłużony, że bliżej mu do likwidacji niż skutecznego leczenia. Tymczasem, jak się okazuje, można inaczej. Bo jeśli lecznica trafia w prywatne ręce, korzystają wszyscy. Skąd to przypuszczenie? W Polsce działa dziś około 40 sprywatyzowanych szpitali i wbrew kryzysowi, jaki dotknął służbę zdrowia, im wiedzie się dobrze.
Niesłuszne obawy
Szpital w Świebodzinie w woj. lubuskim był zadłużony na 12 mln zł. Starostwo, które jest jego właścicielem, nie było w stanie wyprowadzić go na prostą. Lecznicy groziła likwidacja. To oznaczało, że pacjenci zmuszeni będą dojeżdżać do najbliższej lecznicy kilkadziesiąt kilometrów, tylko po to, by ustawić się w długiej kolejce.
Ale na szczęście padł pomysł sprywatyzowania placówki. Przetarg wygrała szczecińska firma Know How.
Wszyscy odetchnęli z ulgą: władze, bo choć nadal obciążone są długiem, to nie będzie on rósł, a pacjenci, bo szpital nie zostanie zamknięty. Nie muszą się bać, że będą musieli zacząć płacić za leczenie, bo szpital ma ważny kontrakt z NFZ. Oznacza to, że wszystkie świadczenia, które są bezpłatne w państwowym szpitalu, tu także będą bezpłatne. Co więcej, mogą liczyć na wyższy standard usług, zaś szpitalny personel będzie milszy. Dlaczego? Prywatny właściciel nie lubi, kiedy na jego pracowników są skargi do rzecznika praw pacjenta, dlatego ci się bardziej starają. A co z kolejkami? Te zapewne znacznie się skrócą. Właśnie tak stało się w leżącej nieopodal Skwierzynie, gdzie pięć lat temu szpital przejęła ta sama firma.
- Od kiedy Know How prowadzi nasz szpital, jest bez porównania lepiej – mówi pan Henryk, pacjent szpitala – Szacunek do człowieka mają większy – dodaje.
- Szpital był tak zadłużony, że chcieliśmy go zamknąć – uzupełnia Ryszard Szymański, burmistrz Skwierzyny. – Po sprywatyzowaniu przynosi nawet 300 tys. zysku rocznie.
Podobne doświadczenia ma Bogdan Kożuchowski, burmistrz śląskich Świebodzic. – Prawie rok temu powierzyliśmy nasz szpital firmie EuroMediCare. Mieliśmy mnóstwo obaw, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. A pacjenci na tym skorzystali, bo teraz leczą tu świetni specjaliści z Wrocławia – mówi.
Prywatne znaczy tańsze
Dlaczego te same szpitale w prywatnych rękach potrafią nawet zarabiać, a pod rządami instytucji państwowych z roku na rok powiększają dług?
- Ta branża to jedna z ostatnich oaz socjalistycznych. Tutaj nikt nie liczy pieniędzy, zarządy państwowych szpitali nie ponoszą odpowiedzialności, jeśli ich placówka bez końca zadłuża się. Zawsze wiedzą, że można wyciągnąć rękę po większą dotację – twierdzi Adam Roślewski, prezes Know How, w którego rękach jest już siedem szpitali. Jego zdaniem państwowe placówki nie optymalizują liczby pracowników, nie szukają konkurencyjnych ofert firm farmaceutycznych, robią za duże zapasy leków. – My liczymy się z każdym groszem – dodaje Roślewski.
To prawda – wiadomo, że w świebodzińskiej placówce trzeba będzie zwolnić 30 pracowników. Za to reszta zyska gwarancję zatrudnienia na lata. Poza tym lekarze dostaną całkiem niezłe kontrakty. Ci z drugim stopniem specjalizacji 5,5 tys. brutto, do tego mogą dorabiać na dyżurach. Najlepsi specjaliści mają inkasować nawet 10 tys. netto.
- Służba zdrowia powinna być traktowana jak inne branże – uważa Roślewski. – Trzeba zdjąć z niej ochronny klosz, poddać konkurencji, a nie rozpieszczać – dodaje.
Jednak specjaliści ostrzegają przed nadmierną euforią. – Nie wierzę, aby prywatyzacja była “lekiem na całe zło” – twierdzi Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – Oczywiście może pomóc w poprawieniu efektywności zarządzania i zmniejszyć ilość wydawanych pieniędzy. Ale nawet najlepszy właściciel prywatny nie pomoże, jeśli nie odbędzie się reforma całego systemu. Jeżeli to, co robi szpital nie będzie odpowiednio wyceniane przez NFZ, żadna prywatyzacja nie pomoże.
Joanna Dargiewicz, 2007-10-08
Źródło: Metro