2008-01-18
Prywatni leczą bezpłatnie
(Dziennik POLSKA)
Menedżerowie uzdrawiają zadłużone szpitale. Znikają: brud, kolejki i wściekli pacjenci. Można leczyć się bezpłatnie, w sterylnie czystym szpitalu, bez kolejek i przez cały czas liczyć na życzliwość lekarzy i pielęgniarek. Naiwna opowiastka? Nic z tych rzeczy.
To, co wydawało się już niemożliwe, stało się realne dzięki dwóm firmom konsultingowym – Know How ze Szczecina i Euromedicare (EMC) z Wrocławia. Podczas gdy trwa gorąca dyskusja polityczna o prywatyzacji służby zdrowia, obie firmy konsekwentnie przejmują od samorządów podupadające szpitale i przekształcają je w dobrze prosperujące spółki. Co więcej, pacjenci nie płacą za leczenie. Know How ma teraz pod sobą siedem, a EMC pięć szpitali w zachodniej i południowo-zachodniej Polsce. Utrzymują się z kontraktów z NFZ i nie popadają w długi.
To nie takie skomplikowane. W 70 proc. państwowych szpitali niemal wszystko działa nie tak jak powinno – pracuje tam za dużo ludzi, wydaje się mnóstwo niepotrzebnych pieniędzy na sprzęt medyczny, a pensje pracowników nie motywują ich do lepszej pracy.
Tak było w szpitalu w Ząbkowicach Śląskich, który przez kilka ostatnich lat zadłużył się na 36 min zł. Tylko wartość funduszu płac przekraczała wartość kontraktu z NFZ. Dyrekcja nic sobie z tego nie robiła, utrzymując przerośniętą administrację.
Szef EMC Piotr Gerber wykupił w ubiegłym roku budynek od samorządu, zainwestował 15 min zł w remont i zabrał się za cięcia kosztów. Z 40 pracowników administracji zostało trzech, ale szpitali tal wreszcie przestał się zadłużać. W Polsce, gdzie długi 12 szpitali przekraczają 10 mld zł, a na ochronę zdrowia wydaje się 4 proc. PKB, czyli nieomal o połowę mniej niż w Holandii, tak radykalne działania okazują się niezbędne.
Podobnie myśli Adam Roślewski z Know How. Zaczął w 2002 r. od przekształcenia w spółkę szpitala w Skwierzynie w woj. lubuskim. Kiedy eksperyment się udał i szpital zaczął przynosić zyski, Roślewski przejął szpital w Świeciu, który liczył 300 łóżek. Starosta, formalny właściciel szpitala, wybłagał firmę Roślewskiego o pomoc, bo placówka zadłużyła się na 6 min zł. Dług musi spłacić starosta, ale przynajmniej Know How go nie mnoży. Po trzech latach, na koniec 2006 r., szpital w Świeciu miał już 2 min zł zysku, który poszedł na inwestycje i pensje. Pracownicy zaczęli wreszcie dostawać motywujące premie. Przetargi na zakup sprzętu organizowano nie na jeden szpital (tak jak jest w państwowych ZOZ-ach), ale na całą sieć, którą Roślewski tworzy. Dzięki temu można wybrać ofertę tańszą nawet o kilkadziesiąt procent. Szpital w Świeciu wygląda teraz jak droga, prywatna lecznica, choć kontrakt z NFZ przez długi czas po wejściu Roślewskiego był taki sam jak za czasów starosty -18 min zł.
Tomasz Ł. Rożek